Aktualności
DZIEŃ SIÓDMY – 23 sierpień
WPROWADZENIE DO SIÓDMEGO DNIA
Jest rok 1973, piękny poranek, mąż wraca z pracy po nocnej zmianie z „Meblometu” Mszana Dolna, kładzie się spać po śniadaniu, ale nie zdążył jeszcze zasnąć, przyszedł sąsiad, żeby jechać po drzewo do lasu starszej kobiecie. Ja się sprzeciwiłam, że nie wyspany, żeby jechali popołudniu, pojechali, bo mąż nikomu nie odmówił. Wrócili, wjechali do ulicy, a dwa samochody się mijały, potrąciły w koniec drzewa, drzewo spadło na nogi męża. Pogotowie zabrało męża do szpitala do Rabki. Operacja trwał 3 h 45 minut. Jedna noga nie chciała się goić, musieli zaropiałe usunąć, a zdrowym zastąpić, ale nie było poprawy, ma być amputacja nogi. Mąż płacze, prosi żeby zamówić Mszę świętą w Kaplicy Na Brzegu.
Mszę świętą zamówiłam, a w międzyczasie załatwiałam szpital w Piekarach Śląskich. Umówiona byłam na poniedziałek, a w niedzielę dzieci wróciły z Kościoła i mówią, że ksiądz proboszcz zapowiedział Mszę świętą w Kaplicy Na Brzegu za tatę, więc ja mówię nie jadę do Piekar jak mam posłuchanie u Takiej Orędowniczki. W poniedziałek zabrałam dzieci i poszłam do Kaplicy Na Brzegu. Msza święta była rano o 8 godzinie, lekarz jak rozwiną opatrunek to wykrzyczał: „To jest cud”. Andrzej żył 28 lat, zmarł na zawał serca, tyle żył po wypadku.























































































































































































































































