Aktualności

2026-02-05 16:30

Ewangelia na dziś – 6 luty 2026 rok

EWANGELIA (Mk 6, 14-29) – Śmierć Jana Chrzciciela

(…) A  król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić.

————–

Możemy za życia wiele się nie przejmować swoim postępowaniem, łamiąc przykazania Boże. Swoim życiem deprawować innych, swoimi decyzjami niszczyć dobro zasiane wokół nas, swoimi decyzjami siać zgorszenie, itd. 

 

Przyjdzie jednak kiedyś taka chwila jak u Heroda, może to był właśnie czas zatrzymania i opamiętania się, bo usłyszał o dziełach Jezusa czyli o cudach jakie dokonuje Bóg. A jednak nie wykorzystał łaski danej od Boga, przez wzgląd na współbiesiadników uniósł się dumą. Tak samo i w naszym życiu, może postępowalibyśmy zgodnie z Bożym planem czyli pobożnie, ale przecież co by powiedzieli nasi koledzy-koleżanki, współpracownicy, znajomi, sąsiedzi… jemu-jej się coś podziało, coś z jego-jej głową nie tak, przecież był-była „normalny-normalna, taki-taka jak my” itd. Podobnie jak Herod, opinia ludzi wzięła górę nad uniżeniem się przed Bogiem.

 

Jezu, mój Królu, Maryja uczy mnie pokory, aby zawsze trwać w uniżeniu przed Tobą. I to jest piękne, trwać w pokorze przed Bogiem – mieć się za nic przed Królem królów, nie zważając na opinie ludzi!

 

Błogosławię was w imię + Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. 

Cała Ewangelia ⇩ 

EWANGELIA  (Mk 6, 14-29)

Śmierć Jana Chrzciciela

Słowa Ewangelii według świętego Marka.

 

Król Herod posłyszał o Jezusie, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: „Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim”. Inni zaś mówili: „To jest Eliasz”; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. Herod, słysząc to, twierdził: „To Jan, którego kazałem ściąć, zmartwychwstał”.
Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: „Nie wolno ci mieć żony twego brata”. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał.
Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: „Proś mię, o co chcesz, a dam ci”. Nawet jej przysiągł: „Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa”. Ona wyszła i zapytała swą matkę: „O co mam prosić?” Ta odpowiedziała: „O głowę Jana Chrzciciela”.
Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce.
Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

 

Oto Słowo Pańskie.

Ewangelia dzień poprzedni

czytaj więcej...